carpe diem
Dorastanie to jeden z ulubionych
tematów filmowców. Dotyczy wszystkich, więc na pewno się sprzeda,
jednak muszę przyznać, że to kino niezależne umie najlepiej
uchwycić różne cienie dorastania, bez bajkowej otoczki, czy
napompowanej fabuły. Jednym z genialnych przykładów filmów z
gatunku coming-of-age story jest właśnie: „Cudowne tu i teraz”.
Sama fabuła filmu nie jest szczególnie
oryginalna, ani odkrywcza, jednak to co naprawdę urzeka w tym filmie
jest autentyczność tej historii. Sutter Keely (Miles Teller) to
zwyczajny nastolatek w ostatniej klasie liceum. Jest typowym błaznem
szkolnym i imprezowiczem, co pomimo braku urody, czyni go popularnym
dzieciakiem. Aimee Finicky (Shailene Woodley) jest jego zupełnym
przeciwieństwem: jest grzeczna, zawsze zachowuje się jak należy,
trzyma się z tyłu. Dopóki Sutter ma dziewczynę nie zdaje sobie
nawet sprawy, że Aimee istniej, jednak kiedy Cassidy (Brie Larson)
postanawia, że chce od życia czegoś więcej niż on może jej dać,
ich drogi się krzyżują. Przyjaźń między nimi jest niełatwa,
szczególnie kiedy przeradza się w coś więcej.
Film porusza wiele ciekawych wątków
zazwyczaj spychanych gdzieś na margines w innych produkcjach. Wśród
nich na przykład: ciągłe pijaństwo Suttera, z którego wydaje
się, że nawet on nie do końca zdaje sobie sprawę, co o mały włos
doprowadza to do tragedii. Relacje z rodzicami obojga z nich, również
różnią się od typowo występujących w Hollywood.
Scenariusz, opart na powieści Tima
Tharpa, ma w sobie wiele zwrotów akcji, spowodowanych przez
decyzje
podjęte przez głównego bohatera i za to należą im się
gratulacje. Dzięki takim zabiegom „Cudowne tu i teraz” odbiega
od typowego schematu love story, a związek naszych bohaterów czyni
nieprzewidywalnym.
Równie piękne w filmie jest to, że
każda z postaci ma swoją niepowtarzalną historie, nawet jeśli
jest tylko wątkiem pobocznym. Ale mówiąc o postaciach nie mogę
nie wspomnieć o aktorach. Muszę przyznać, że dawno nie widziałam
tak dobrze dobranych bohaterów. Na szczególną uwagę zasługuje
Shailene (znana z filmu „Spadkobiercy”, czy z serialu „Tajemnica
Amy”), dzięki której postać Aimee nabrała swojego własnego
życia. Oczywiście nie można zapomnieć o Milesie Tellerze (znanego
z „Nieletni/Pełnoletni” i „Między Światami”), który
przekazał nam wszystkie emocje targające Sutterem. (Tę dwójkę
zobaczymy już niedługo znowu razem w filmie „Niezgodna”).
„Cudowne tu i teraz” to film, który
zapamiętacie na dłużej, pewnie sami wyciągniecie wiele wniosków.
Trzeba jednak nadmienić, że twórcy są dalecy od moralizowania.
Starają się przekazać jak najbardziej wiernie życie naszych
bohaterów, bez ocen, czy opinii.
„Cudownie tu i teraz” to świetny
przykład, że bez fajerwerków również można stworzyć film,
który porwie ludzi. Woodley i Teller stworzyli wspaniałą parę,
która iskrzy na ekranie, ale najważniejsze stworzyli realistyczne
postacie, które pozwoliły nam wczuć się w ich sytuację. Film
jest bardzo poruszający nic dziwnego, że zdobył Nagrodę Specjalną
na festiwalu w Sundance.
