środa, 26 lutego 2014

Człowiek ze stali/Man of Steel (2013)

Superman pośród nas


Superman. Chyba nie ma ani jednej osoby, która nigdy by o nim nie słyszała. Nie zawaham się powiedzieć, że jest on jednym z najbardziej rozpoznawalnych super-bohaterów wszech czasów. Jego wielkie S na klatce piersiowej kojarzy się wszystkim z nadludzką mocą i wspaniałym wyglądem. Ale czy zastanawialiście się kiedyś, jak Superman czułby się jako dziecko? Jak zachowywałby się wśród swoich rówieśników, tu na Ziemi? Na te pytania stara się nam odpowiedzieć "Człowiek ze stali".

Nie będę ukrywać, że nigdy nie byłam fanką Supermana, zawsze znacznie bardziej lubiłam Iron Mana, czy Kapitana Amerykę. Liczyłam jednak, że ta zupełnie nowa odsłona sprawi, że się do niego przekonam - nie udało się.

Nie mogę powiedzieć jednak, że film był zły, bo to nieprawda. Film był dobry, ale przeciętny, co czasami jest znacznie gorsze od bycia złym. Bardzo wciągnął mnie do połowy, ale później po prostu zaczął mnie nudzić. I nie mogłam się doczekać kiedy się skończy. Po tak wielkim budżecie jaki miał ten film (175.000.000 USD) spodziewałam się czegoś więcej.

Sama nie mogę powiedzieć czego dokładnie mi brakowało. Jestem pewna, że nie brakowało mi efektów specjalnych, którymi naszpikowany był film. Myślę, że reżyser(Zack Snyder) oraz scenarzysta (David S. Goyer) chcieli za dużo naraz. Chcieli stworzyć film, który łączyłby w sobie wchodzenie w psychikę super-bohatera, który zmaga się ze światem, ze zwyczajnym kinem komediowym. Balans między tymi dwoma gatunkami sprawił, że film nie jest ani zabawny, ani odkrywczy, co składa się na to, że jest nudny.

Sama historia jednak ma wielki potencjał. Znajdują się w niej wiele scen walki między dobrem, a złem,
znalazło się też miejsce na motyw miłosny, na który czekają wszystkie FANKI Supermana! W rolę dziewczyny Człowieka ze Stali wcieliła się piękna Amy Adams, która jako nieustraszona dziennikarka, wypada dobrze, ale nie jest to na pewno rola jej życia. Nie można tego jednak powiedzieć o Henrym Cavill, który wcielił się w tytułowego bohatera. Nie zawaham się powiedzieć, że został on stworzony do tej roli. Każda jego mina, zachowanie w filmie sprawiają, że przestaje on grać Supermana, a sam się nim staje. Z całej ekipy tylko po nim widać prawdziwe emocje, co czyni go jeszcze bardziej autentycznym.

Clarkowi Kentowi, czy jak kto woli Kal-El przypada dwóch ojców: jeden ziemski (Kevin Costner) oraz prawdziwy ojciec z planety Krypton Jor-El (Russell Crowe). Obydwoje w swoich rolach wypadają świetnie. Kevin Costner gra tu surowego ojca, który chce powstrzymać Clarka przed ujawnieniem się, nawet za cenę życia. Jor-El pojawia się dopiero kiedy Clark jest dorosły. Jest dla niego przewodnikiem, pomaga mu przebrnąć przez trudny czas, kiedy okrutny generał Zod (Michael Shannon) napada na Ziemie.

Generał Zod to kolejna świetna postać w tym filmie, zagrana wręcz perfekcyjnie. Nie jest to może tak wyrazisty bohater jak można by się było spodziewać, po takiej produkcji, ale na tle całego filmu wypada dobrze i zdaje się, że pasuje do całości. Brakowało mi w tym miejscu szerszego naszkicowania jego psychiki i motywów, bo to też mogłoby być bardzo ciekawe.

„Człowiek ze stali” ma nam zaprezentować bohatera na miarę XXI w., widać to już po samym stroju bohatera. Bazuje on oczywiście na dobrze znanym nam z komiksów wdzianku Supermana, jednak jest znacznie bardziej nowoczesny, zupełnie odświeżony. Nie ma tu tych niejednokrotnie wyśmiewanych majtek, na kalesony, które widzieliśmy w poprzednich wersjach Supermena. Mamy tu elegancki, obcisły kostium, który wzbudza podziw, a nie śmiech.

Ta superprodukcja stara się nam pokazać, że wszystko co nieznane odrzucamy. Tak jak robimy to z Supermanem, czy tak rzeczywiście jest? To pytanie zostawiam Wam do rozstrzygnięcia, choć nie wiem, czy da się je rozstrzygnąć.

5/10

Kasiewska

sobota, 22 lutego 2014

Kraina lodu/Frozen (2013)

Zaczynam od ciągle obecnej, w niektórych kinach, najnowszej produkcji Disneya. "Kraina Lodu" w tym roku uzyskała dwie nominacje do Oscara oraz wygrała Złoty Glob, dla najlepszego filmu animowanego.

"Ulepimy dziś bałwana?"


To, że nie żyjesz w filmie Disney’a, poznajesz po tym, że nie wyśpiewujesz swoich myśli, a najwyżej wypowiadasz je. Nie ocalasz świata przed zamarznięciem, a co najważniejsze rożne stwory, potwory, zwierzęta i bałwany nie prowadza z Tobą konwersacji. Jednak to właśnie to, w Disney’u kochamy najbardziej. Kolekcja klasycznych bajek o księżniczkach powiększyła się właśnie o nową pozycje: "Kraina Lodu", która zostanie w Waszych sercach na dłużej.

W pięknym królestwie Arendelle żyją dwie księżniczki. Jedna z nich ma moc zamieniania wszystkiego, co zechce w lód. Trzeba jednak przyznać, że pomimo ciągłych prób opanowania umiejętności władania nad lodem, nadal nie umie nad nim zapanować. Kiedy Elza musi objąć tron, jest zestresowana bardziej niż kiedykolwiek. Jej stres osiąga apogeum kiedy Anna, jej siostra, oświadcza, że bierze ślub z nowo poznanym księciem. Wtedy królowa nie wytrzymuje i zamienia świat w jedno, wielkie lodowisko. Anna musi to wszystko odkręcić, wyrusza w długą podroż, podczas której odkrywa co to prawdziwa miłość, wbrew pozorom nie tylko do mężczyzny.

Bajka jest wyjątkowo prosta, opowiedziana bez zbędnych ozdobników i efektów specjalnych. To właśnie na tle inny dostępnych dzisiaj bajek wyróżnia te opowieść. Mimo to, jest wprost idealnie wyważona pomiędzy ubóstwem, a przesadą. Można powiedzieć, że jak w „Zaplątanych”. Między tymi dwoma bajkami możemy odnaleźć dużą analogię, wiele scen widzianych w „Zaplątanych” jest obecnych w tej najnowszej, nominowanej do Oscara bajce.

Każdy znajdzie tu coś dla siebie, od trzymania kciuków za rozwijająca się historie miłosną Anny, przez uczenie się pewności siebie od wyjątkowo samodzielnych księżniczek, do scen ucieczek przed wielkim bałwanem. A dorosłych zaskoczy wyjątkowo dobry humor bijący z ekranu, stworzony głównie za sprawa świetnego, polskiego dubbingu. A mówiąc o dubbingu nie można nie powiedzieć o Olafie, który za sprawa Czesława Mozila nabiera zupełnie nowego życia i sprawi, że będziecie chcieli się przytulać, do każdego bałwana jakiego zobaczycie, podczas zimy. Bo Olafowi, jak sam mówi, brakuje CIEPŁA.

Nie pamiętam kiedy ostatni raz tak realny śnieg padał z ekranu. Musze przyznać, że film jest wykonany świetnie, również po kątem technicznym, ale to właściwie nic nowego. Przy każdej animacji Disneya widać te prawidłowość. Przejawiającą się nie tylko w doskonale dopracowanych szczegółach, ale i pięknych, wyrazistych kolorach, które porażą, nawet największego malkontenta.

Podroż do Krainy Lodu, była jedną z przyjemniejszych rzeczy w ciągu tej zimy. Musze przyznać, że zaczęłam tęsknić za śniegiem za oknem i zapragnęłam iść na łyżwy. Czuje ze Wy nabierzecie podobnych chęci po obejrzeniu tego filmu


9/10
Kasiewska

Witam!

Piątkowy wieczór i ciągle ten sam problem: Co by tu zobaczyć? Myślę, że nie tylko ja mam takie dylematy. Jest tyle filmów, które chciałabym obejrzeć, ale jak wybrać ten jeden? 

Chciałabym, żeby ten blog pomógł Wam w wyborze. Tak często, jak tylko dam radę, postaram się wstawiać nową recenzję. Dowiecie się, które filmy są warte obejrzenia, a które wręcz przeciwnie. Postaram się na bieżąco pisać recenzje filmów obecnych w kinach, ale nie oszukujmy się, wyjście do kina dzisiaj to olbrzymi wydatek, więc nie sądzę, żeby było tego za dużo. Chcę też pokazać Wam kilka filmów, które nie dostały się do kin, a zasługują na uwagę i tych, które już od dawna są na DVD, a mogliście je przeoczyć lub  nich zapomnieć.

Oczywiście zachęcam Was do polemiki z moimi ocenami. Chętnie usłyszę, co sami myślicie o danej produkcji. W końcu ile ludzi tyle opinii!
Zaczynam, a Wy razem ze mną! Bo życie to film....


Kasiewska